Przejdź do głównej zawartości

#115 No i co, panie Polo, czyli sezon Pucharu Świata w skokach narciarskich w Wiśle zainaugurowany

 Skoki is back! Wisła otwiera kolejny raz sezon, znowu drużyna i konkurs indywidualny. Powodów do optymizmu jest sporo, choć to dopiero początek.


Piątkowe kwalifikacje były z 64 zawodnikami, wiatr był zmienny, bo raz wiało mocniej, a raz był on słabszy. Było mocno losowo. Kamil Stoch przeskoczył wszystkich i wygrał kwalifikacje - skoczył 132m. Jednak jak prawi maksyma znana z Formuły 1 - punkty zdobywa się w niedzielę, stąd ta wygrana nie może mieć numeru 37.  Yukiya Sato był drugi, Markus Eisenbichler był trzeci. Zarówno Niemiec, jak i Japończyk prezentowali równą dyspozycję podzcas treningów, więc było pewne, że będą kręcić się w czubie stawki. Jak zwykle na początku sezonu objawił się geniusz Jewgienija Klimowa - był ósmy. Świetnie się zaprezentował Andrzej Stękała i Klemens Murańka - Stękała był na P18, a Murańka na P28, mimo że na treningach potrafił być w TOP10. Dzień później w konkursie drużynowym pokazał klasę, więc pewnie te kwale to taki wypadek przy pracy. Mackenzie Boyd-Clowe zanotował świetny wynik - był dwudziesty. Rok temu nie przebrnął kwalifikacji, stąd chyba bycie na tej pozycji możę wpłynąć tylko motywująco na Kanadyjczyka. Kraft był dwudziesty drugi, choć wiadomo, że to tylko skok kwalifikacyjny i można sobie skoczyć "na zaliczenie". Ilu Polaków w konkursie? Aż jedenastu! Nazwiska tych wspaniałych to oprócz wyżej wspomnianych Kubacki (P5), Żyła, Zniszczoł, Wąsek, Wolny, Hula, Pilch (pod formą!), Kot (skręciło go w locie). Polskie skoki silne jak nigdy.. Nie awansował tylko Jarek Krzak (sensacja lata), ale w sumie go może usprawiedliwiać debiut w Pucharze Świata i to, że nie ma jeszcze doświadczenia. Ale spokojnie, parę lat i będzie w kadrze A. Jestem co do tego optymistą.

Sobotnia drużyna rozgrywana w warunkach zmiennego wiatru to triumf Austrii, która przez cały konkurs prezentowała się dobrze, mimo że po pierwszej serii małą róznicą wyprzedzali ich Niemcy. Świetnie skakał Kraft, którego ikoniczna radość po ostatnim skoku będzie pokazywana w obrazkach z tego sezonu, tak jednak warto wyróżnić za świetne skoki Daniela Hubera, który w drugiej próbie skoczył 135 metrów! W pierwszej było to 131m, więc bardzo stabilnie jak na Austriaka. Widać, że dobrze przepracował przygotowania. Dobre próby oddawał też Hayboeck. Niemcy byli drudzy - Karl Geiger i Pius Paschke będą mocni w tym sezonie, ale też i Markus Eisenbichler. Trzeci w drużynie, ale stabilny. Polska była trzecia, tak samo jak rok temu. Stabilny start sezonu, taki, na który oczekiwałem. Świetne skoki Dawida Kubackiego i Piotra Żyły, ale to spodziewane. Bardzo cieszę się z dobrych prób Klemensa Murańki, który pokazał, że jeszcze może zamieszać. Kamil Stoch skoczył ciut słabiej, ale tutaj winą była migrena, która trochę zrobila u niego spustoszenia w organizmie. Jednak fajnie, że udało się oddać drugi świetny skok. Norwegii się spodziewałem na podium i się zawiodłem - czwarte miejsce, mimo super skoków Graneruda i Johansson też był nawet przyzwoity. Jednak co z tego, skoro Lindvik i Tande pociągnęli wysiłki na dno. Japonia dobrze jak na nich, ale jednak były większe oczekiwania - piąte miejsce. Ryoyu nadal nie był sobą, a drużynę ratował Yukiya Sato i Daiki Ito. Słowenio, skąd to zwątpienie? Szóste miejsce i kompletna niewyraźność w ich skokach. Zajc był najmocniejszy z drużyny, mimo że pierwszy skok miał 119m. Rosja przed Szwajcarią! To ci zaskoczenie. Jewgienij Klimow ich ciągnął i pokazał, że jest moc w momencie startowym. Podobał mi się Ilja Mankow, on daje nadzieję, że rosyjskie skoki nie zginą i że wiecznie Dima Wasiljew nie będzie musiał ich ciągnąć. Czechy ostatnie, tego się wszyscy spodziewali, bo nie mają kompletnie formy i ich podskoki w Wiśle były co najmniej kompromitujące.

Tęskniliście za loterią? Ja nie. Ale była ona w niedzielę. Wiatr był na tyle mocny, że zmusil organizatorów do odwołania serii próbnej. Była też groźba tego, że odbędzie się tylko jedna seria, no ale udało się pociągnąć dwie. Pierwsza seria się odbyła i była bardzo mocno loteryjna. Na tyle loteryjna, że odpadł triumfator z zeszłego sezonu Stefan Kraft - 32. miejsce. Warunki wykluczyły także Jewgienija Klimowa, Daniela-Andre Tandego, Roberta Johanssona, Gregora Schlierenzauera czy Constantina Schmida. Ciut więcej szczęścia miał Ryoyu Kobayashi czy Marius Lindvik, którzy mimo słabych odległości awansowali do finałowej rundy, jednak tam wiele nie zdziałali. Loteria uśmiechnęła się do Mackenziego Boyd-Clowesa, który był w ostatecznym rozrachunku dziewiąty - 126 i 134m. Kanadyjczyk pokazał świetne dwa skoki i może trochę ta loteria mu sprzyjała. Trudno wyciągać wnioski, następne konkursy pokażą jak będzie wyglądać jego dyspozycja. Problemy Kamila Stocha były kontynuowane - P27 w konkursie razem z Ryo Kobayashim. Dwa kompletnie niewyraźne skoki, Kamil sam mówił, że mu nie wyszło i to nie był jego dzień, bo popełnił błędy w pozycji najazdowej, nie miał tej wysokości i skoczył tragicznie. Szkoda, trzeba liczyć na to, że ten weekend był tylko wypadkiem przy pracy i następne konkursy będą lepsze. A będą, bo Kamil już pokazywał wysoką formę w piątek.  

Artti Aigro ponownie w punktach! P25 Estończyka sprawia, że ten kraj ma więcej punktów niż Czechy. Aigro pomogła loteria i słabsze skoki innych, jednak on też dołożył sporą cegiełkę, będąc po pierwszej rundzie na P16. Murańkę również zweryfikowała druga runda - był ósmy po pierwszej, skacząc 128,5m. 107m sprawiło jednak, że spadł na P22, jednak to byl dobry weekend Klimka i nie będę zaskoczony, jeśli zobaczymy go w skladzie na Rukę. Swietnie Andrzej Stękała i Maciej Kot - P19 i P20, ten pierwszy przedostał się z P26 i zdobył pierwsze punkty od czterech lat. Andrzej pokazał, że na ten moment skacze na miarę Pucharu Świata.  

Junishiro Kobayashi był Królem Awansów -awansował o 10 pozycji i skończył konkurs na P15. 128,5m zrobiło znaczną róznicę. Ten weekend na plus, lepsze skoki od brata, może ten drugi będzie do niego dorównywał w ciągu następnych paru tygodni.  Świetny debiut zanotował Sander Vossan Eriksen - Norweg skończył konkurs na P13, debiut w Pucharze Świata i taki wynik daje mu sporą nadzieję na przyszłość. Przywoicie też czternasty Deschwanden, ale takie wyniki tylko mogła sprawić loteria. Dawid Kubacki na P11, dwa przyzwoite skoki, jego zadowala ta pozycja, bo jest okej, mnie też, chyba sam się spodziewałem, że będzie na pograniczu dziesiątek. Najlepszy Polak - Piotr Żyła. Piąty, 125,5/128m, powiedział, że dwa dobre skoki. Dobrze, że nie machał nartami, bo daleko by nie zaleciał! 

Jakie podium? Po pierwszej serii prowadził Anże Lanisek,który ostatecznie był szósty.  Triumfował Markus Eisenbichler przed Karlem Geigerem i Danielem Huberem, spodziewane podium, dwa równe skoki Eisenbichlera, 137,5/134m, odległości dobre, punktowanie takie se, bo lądowanie było takie se. Spodziewałem się, że będzie faworytem, bo od początku weekendu skakał dobrze i widać, że jest dobrze przygotowany. Plus dla Geigera, który nadal jest groźny i tym razem wywalczył P2. W zeszłym sezonie wyprzedzał go Kraft, w tym wróciła sytuacja z sezonu 18/19, tylko że Eisenbichler go wyprzedził jak na MŚ w Innsbrucku. No i trzeci Daniel Huber, który od początku weekendu ładnie skakał. Kto wie, może jeden z liderów Austrii w tym sezonie? Granerud czwarty - dobre skoki i nadzieja na to, że w Norwegii nie będzie wielkiej mizerii w tym sezonie. Świetne miał lato, zima zaczyna mu się odpłacać. Skok weekendu? Martin Hamann - ale nie, on nie ustał. Daniel Huber - 138,5m. Był blisko rekordu skoczni Stefana Krafta, nie udało się, jednak skok także piękny, warto nim się zachwycać. Tym Hamanna też, szczególnie że lądował z drugiego piętra, a że Niemcom średnio to idzie to i była gleba. Niemcy muszą popracować nad lądowaniami z dużych pułapów, bo mają z tym wyraźny problem. 

A tak swoją drogą to brawo dla Widhoelzla i Hoerla - Hoerl dostał dyskwalifikację za ruszenie zbyt późno z belki startowej. Tak trzymać, panowie, dawno nie było takiej dyskwalifikacji, a tak ta od razu wpada do plebiscytu na najciekawszą dyskwalifikację sezonu 20/21.

Następna Ruka. .Dobre prognozy, bo ma nie wiać zbyt mocno. Oby nie doszło do aktualizacji prognoz, bo jeszcze wyniknie jakaś loteria, a tego nikt by nie chciał. Trudno prognozować po tych zawodach kto będzie świetny, ja liczę na dobre skoki Eisenbichlera i powrót Krafta do formy. No i też liczę na to, że Piotr Żyła utrzyma świetną formę, Kamil Stoch wróci do tego, co skakał w piątek, a reszta reprezentacji zakwalifikuje się do obu konkursów i powalczy o to, by zdobyć punkty. A jest dobrze, jeśli siedmiu Polaków awansowało do finału.

Komentarze

Przeczytaj jeszcze o:

GT World Challenge - o co w tym chodzi?

Człowiek, który wygląda jak Jezus jest szefem zamieszania nazwanego jego imieniem. Stephane Ratel od lat organizuje wyścigi aut Grand Tourism (GT), a od kilku są one znane jako GT World Challenge. Dzisiaj krótkie wyjaśnienie ile serii organizuje, jaki jest format sezonów, wyścigów i punktacji w tych seriach.   Ile serii organizuje Stephane Ratel Organisation? Najprostszą odpowiedzią byłoby: w pizdu i jeszcze więcej. No ale dla dokładności warto opowiedzieć co on organizuje. SRO w skrócie organizuje serie aut GT2, GT3 i GT4, a także aut TCR w USA, ale tutaj skupiamy się na seriach aut GT3. Tak więc jest ich cztery - GT World Challenge Europe, America, Asia i Australia . Europejski odłam jest najbardziej rozbudowany i dzieli się na dwa puchary - Sprint Cup i Endurance Cup . Jest również British GT , czyli mistrzostwa Wielkiej Brytanii aut GT3 i GT4, ale nie jest to seria kontynentalna, mimo że jeden wyścig odbywa się w Europie kontynentalnej, tj. na Spa. Organizowany jest również...

Seria, Której Nikt Nie Ogląda #8 Monza FINAŁ

 To już koniec, nie ma już nic. Zakończył się sezon 2024 Euroformuły Open. Ostatni sezon z F320, które zastąpią F324. Na Monzy spadł deszcz, więc przez cały weekend towarzyszył chaos z nim związany. I o tym będzie w ostatnim odcinku tego cyklu w tym roku. Może doczeka się on kontynuacji, ale z jakiejś innej serii. W ten weekend w stawce pojawiło się zamieszanie . Na ostatnią rundę do stawki wrócił Bergmeister, pewnie po to, b y zagrozić trzeciemu Barrichello. Z nowych twarzy pojawił się Lankijczyk Yevan David (który pojechał w Igrzyskach Motorsportowych w Walencji, a polscy juniorzy nie), a także potężny (i to dosłownie) Czech, Roman Roubicek, który wreszcie wystartował w wyścigu . Z nimi jest jednak jeden podstawowy problem. Z uwagi na to, że to jest ich jedyna runda, w której brali udział (Czech miał jeszcze Red Bull Ring, ale tam się wycofał z całego weekendu), nie byli uprawnieni do zdobywania punktów. Dwa wyścigi odbyły się w sobotę, a trzeci w niedzielny poranek, bo popołu...

#173 GP USA 2005 - wyścig, z którego nie zrobię retro oglądania, a wpis

 Po kolejnym retro oglądaniu F1 z 9 maja (GP USA 2007) zapytano mnie na Twitterze, czy będzie w ramach cyklu GP USA 2005. Odpowiedziałem, że chyba nigdy, bo nie wydaje mi się, żeby farsa była elementem cyklu. Pomyślałem sobie jednak, że będzie ciekawszym, jeśli zrobię to w jakiejś formule wpisu na blogu, który będzie traktował o, jak się wydaje, największej kpinie w historii mistrzostw świata Formuły 1 (zaraz po GP Belgii 2021). Więc tak. Obejrzałem ten wyścig. Wystarczy, że ja przejechałem 73 okrążenia, wy już nie musicie. I myślę, że przeznaczenie łamów bloga, na którym mogę pisać bez granic jest świetnym pomysłem na opisanie tego czegoś. No to zapraszam, GP Stanów Zjednoczonych 2005. Dziękuję na początku za wytrwałość, jeżeli przeczytacie całość. Obrazki będą, co do "błyskotliwych analiz" jeszcze się okaże. Jeśli chcecie więcej takich retro in-depth, to piszcie. Żebyśmy mieli jasność. Sezon 2005 był jednym z dziwniejszych w kontekście przepisów.    W Formule 1 był zaka...