Przejdź do głównej zawartości

#1 Najgorszy Mundial w XXI wieku

Nie boję się słów o najgorszym Mundialu w XXI wieku. Dlaczego? Jak nazwać inaczej zdobycie dwóch bramek i stracenie pięciu? Jak inaczej nazwać pasywność gry Polaków, a szczególnie tę błazenadę z ostatnich 10 minut meczu pożegnalnego z Japonią? Jak nazwać decyzje trenera Nawałki? Jak nazwać...przejdźmy do rzeczy.

Moje wątpliwości co do tego turnieju rozpoczęły się w listopadzie, gdy to nasi piłkarze rozgrywali gry towarzyskie z Urugwajem i Meksykiem. Wtedy, to oczywiste dla meczów towarzyskich, testowaliśmy nowe rozwiązania, grała inna kadra. Ale jednak wydawało mi się, że coś już tam nie gra. Ten remis 0:0 i porażka 0:1 uruchomiły we mnie te złe demony, które mówią "odpadniecie w grupie, nie macie czego szukać na turnieju finałowym". Zagrał w tych meczach drugi garnitur. Na napadzie też egzotyczne persony, Świerczok, Stępiński, pomijam Wilczka. Jak się potem okaże, żaden z nich nie pojedzie na Mundial. Grudzień, losowanie grup. Polska, Kolumbia, Senegal, Japonia. Napisałem wtedy, że to średnia grupa i możemy walczyć o awans. Faktycznie to była średnia grupa. Jedni już wyskakiwali na orbitę z przekonaniem, że "TAK, ROZWALIMY W DROBNY MAK TĘ GRUPĘ, 9 PKT, JEDZIEMY PO MEDAL KURRR!", a inni, że "DOSTANIECIE W DUPĘ, SKOŃCZY SIĘ JAK ZAWSZE".

Ci drudzy, jak okazało się w czerwcu A.D. 2018, mieli rację.

Trener Nawałka zaczął kombinować. Od marca testował ustawienie z trzema obrońcami, gdzie dowodzącym miał być Kamil Glik - generał naszej obrony od wielu lat. Ustawienie z wahadłowymi było testowane w grach z Nigerią i Koreą Południową. Egzamin tutaj był zdany na tróję, bo jednak nie ustrzegli się błędów nasi obrońcy. Z Nigerią przegraliśmy po padolino. Z Koreą wygraliśmy ledwo co w końcówce, Robert Lewandowski i Kamil Grosicki strzelili dwie w pierwszej połowie, a w drugiej straciliśmy w dwie minuty dwie bramki.  Pięknego longshota dającego triumf walnął Piotr Zieliński. Nastąpił czas selekcji. W tle pojawił się Jan Bednarek, który miał szansę na Rosję, gdyby rozegrał końcówkę sezonu w Southampton. Reszta jest już znana, bramka z Chelsea, parę nawet dobrych występów i ma powołanie. Sławomir Peszko za bycie maskotką, za robienie atmosfery też! Nie pojechał Wilczek, który mógł zrobić jakość zamiast Milika, który dał nam tyle, co podczas EURO, a nawet mniej. Nie pojechał Frankowski (znowu, ale nie ten!), Szymański. Młodzież w znacznej mierze odtrącono w selekcji. Pojechał Kownacki, Kurzawa. Doszła kontuzja Glika. Niby na siatkonodze coś z barkiem. Inne doniesienia mówią o zabawie. Ile w tym prawdy, nie wiadomo, może wyjdzie to kiedyś na jaw. Był wyłączony do gry z Kolumbią, bo ostatecznie pojechał na Mundial. W najpoważniejszym sprawdzianie przed Mundialem z Chile B zagraliśmy nieprzekonująco. Lewy strzelił z dystansu, Zieliński po podaniu Grosika, a potem rach ciach, tracimy dwie bramki i remis. I nie jesteśmy nawet w stanie z tego wyjść. Meczu z Litwą nie liczę, bo to był taki mecz na poprawienie morali. Humorów nie ma, bo mecz z Chile był nudny, nie strzeliliśmy trzeciej bramki, znowu daliśmy się dogonić, straciliśmy kolejne bramki.

Przyszedł Mundial. Mieliśmy zagrać lepiej, niż w 2002, 2006. Mieliśmy, jak w 2016, pokazać nasz international level. Miało być ciekawiej. Skończyło się jak zawsze. Mecz z Senegalem pokazał, że uciekł z nas pomysł na grę. Nie mieliśmy pojęcia, jak skonstruować korzystną sytuację. Prawie wychodziliśmy do przodu, ale nie, my musimy wrócić piłkę do obrony! I znowu idzie, i znowu się wraca. I tak w kółko. Senegal ogrywał nas jak [tu wstawcie swój epitet]. Dwie bramki sprezentowaliśmy im z okazji przedwczesnej Gwiazdki! Albo Ramadanu, bo u nich więcej muzułmanów jest.  Jedna bramka wybita przez Thiago do naszej bramki (Szczęsny się zdekoncentrował), a druga sprezentowana przez Krychowiaka, który potem strzelił honorową, bo nie kontaktową, bramkę. Wybił sobie ot tak, myślał, że przejmiemy, a tu Niang biegnie, bo był poza boiskiem przez podejrzenie urazu! Bednarek biegnie, Szczęsny też. Powinien zostać w bramce, a Niang lobnął go, poleciał za tą piłką, dobił do bramki. KABARET.  Ten mecz to była kpina z kibiców (których było 3/4 stadionu), z dziennikarzy, byłych piłkarzy (Lineker, Neville, Krzynówek), ze wszystkich. Nadzieje niektórych zostały rozwiane. Po tamtym meczu pokusiłem się o gmocholizę drugiej bramki dla rywali. Gdyby nie ten błąd, gdyby nie poprzedni błąd, to ten mecz był absolutnie do zremisowania, a nawet i do wygrania. Zabrakło jaj i chęci.  Lewy miał wolnego, ale bramkarz wybronił. Poza tym, jego forma w tym meczu była taka, jaką miał w tym sezonie La Ligi Real Madryt!



Lepiej nie było w meczu z Kolumbią, okrzykniętym jak zwykle na naszych mundialach w XXI wieku "meczem o wszystko". Jestem z reprezentacją na dobre i na złe, przed tym meczem optymizmu kompletnie nie czułem. Liczyłem na przynajmniej remis, bo ten jeszcze dawał nam nadzieje. Były zmiany, była mlodość. Pierwszy kwadrans gry dawał nam jakiś optymizm. ALE po 15 minutach wersji demonstracyjnej system się wyłączył. Znowu graliśmy jak z Senegalem, pozwalaliśmy się zdominować przez Kolumbię. Bramka pierwsza - niekryty James wrzuca i bramkę strzela Mina. I ta bramka to podsumowanie nas. Gola strzela piłkarz, który w Barcy zagrał tyle, co kot napłakał. Dokładnie 5 spotkań. Potem gola strzelił Falcao, do którego podanie nie zostało przecięte przez Bednarka, Krychowiaka, czy kogokolwiek w pobliżu, a gol numer trzy Cuadrado pokazał, jak wysoko gra nasza obrona i dlaczego nie powinna. Podanie Quintero i już nikt nie pozostaje oprócz Szczęsnego, który nie miał szans. Pazdan miał szanse marne na dogonienie. No i nagle, w 80 minucie wchodzi Glik! Brawo, panie trenerze! Szkoda, że za późno. No i niewidoczny Lewandowski, o Zielińskim szkoda gadać. Aha, ten drugi miał być odkryciem tego turnieju zdaniem niektórych żurnalistów!  Ten mecz równie dobrze mógł się nie zaczynać, bo mogliśmy go poddać. Bez pasji, bez zaangażowania, bez niczego. Jak na treningu. Tłumaczenia na konferencjach prasowych zakrawały o groteskę. Zarówno w ofensywie, jak i w defensywie, w aspekcie fizycznym i psychicznym.  Pozytywy z tego meczu? Kownacki, który był bardzo agresywny i daje na pewno nadzieje na przyszłość. Negatywów jest tyle, ile napisałem wyżej. Pewnie, gdybym miał teraz 17-18 lat, napisałbym, że to była siara. Jestem trochę starszy i...w sumie to napiszę, że była to siara! Kolumbia, Kazań, Klęska, a czwarte, jak powiedzial Jacek Laskowski, sobie dopowiecie! Wpadliśmy na Minę, kakao z nas wypił Falcao, a potem zostaliśmy zapakowani w Kwadrat.





Przed tak zwanym "meczem o honor" trener Nawałka dokonał kolejnych zmian.  Zagrali głównie ci, którzy szans nie otrzymywali w poprzednich dwóch grach. Był Łukasz Fabiański, który zagrał najlepszy występ pod względem bramkarskim na tym turnieju u nas. Dlaczego on nie grał od początku turnieju? Nie popełniłby na pewno tych baboli, które wykonał Wojtek. Zagrał Kamil Glik, jako dowódca tej obrony na pełnym dystansie. Nawet dobry występ. Ten mecz to były i tak takie same nudy, jak gra z Senegalem. Mieliśmy jednak więcej jakby akcji, po których mogły paść bramki. W pewnym momencie znowu nie było pomysłu na grę. I bramka w 59 minucie, Kurzawa i Bednarek znowu na ustach świata piłki, Bednarka pierwsza bramka w reprezentacji, Kurzawy pierwsza asysta, ładna wrzutka z wolnego a'la Górnik Zabrze. Jest z czego kleić na przyszłość! Lewandowski nadal niewspółmierny z jego poziomem światowym. Transfer do Realu Madryt odjechał mu na tym turnieju tak szybko, jak Mercedes po niemieckiej autostradzie! Po tej bramce już wiele się nie działo, wszedł Peszkin, który zaliczył występ na Mundialu, pierwszy i ostatni. Ostatnie 10 minut to była parodia piłki nożnej. Podawali sobie piłkę, nie robili sobie krzywdy. Trener Nawałka nazwał to "niskim pressingiem". Geniusz! Ja siedząc przed TV w bezruchu gram niskim pressingiem! Przez to, że piłka już z boiska nie wyszła, Błaszczykowski nie wystąpił po raz 101. To była parodia. Mecz o honor, z którego wychodzimy z nadszarpniętym honorem, zaufaniem środowiska międzynarodowego. Dlaczego nie mogliśmy zaatakować, przejąć tej piłki? Bo co, bo Japończycy byliby zmęczeni bardziej, niz byli? Nie rozumiem tej pasywności. Piłka nożna musiałaby wprowadzić mechanizm "gry pasywnej" z piłki ręcznej, aby zapobiec takiemu czemuś, ale raczej to się nie stanie, bo FIFA rzadko kiedy czerpie z innych dyscyplin sportu. 

Wrócę do Polaków. Najgorszy Mundial w XXI wieku, nawet i w historii. 4 miejsce w grupie, 3 pkt, bramki 2-5, -3. I to jest prawda.  Krajobraz nicości, pustki, klęski. Napiszecie "ale przecież ten w 2002 był najgorszy, bo bilans bramek i tak dalej". Team Engela chyba jednak był od tego lepszy, mimo wszystko, jak oglądam powtórki (miałem wtedy 5 lat, nie pamiętam, czy oglądałem). Nie była to ta sama reprezentacja z eliminacji, a nawet z poprzedniego EURO. Prezes Boniek powiedział, że na MŚ trzeba prezentować poziom wyższy, niż na EURO. My na tym turnieju nie prezentowaliśmy ani poziomu z MŚ, ani z EURO. To był późny Smuda.  Bez pomysłu na grę, nawet bez lidera. Był tam taki jeden piłkarz biegający z jakąś opaską, ale czy to był kapitan? Odpowiedzcie sobie sami. Ale zostawiłbym Roberta jako kapitana, mimo wszystko, wierzę w to, że będzie lepiej. Ale na Mundialu był wielkim nieobecnym. Jego forma nie zachwyciła, futbol, jaki grał, nie miał prawa być zachwycającym. Zgasły wielkie gwiazdy. Grosicki pokazał, że się stara, nawet się popłakał biedaczyna przy tej nic nie robiącej reprezentacji. Kurzawa się w ostatnim meczu wyróznił, Bereszyński, Bednarek, Fabiański. Cieszę się, bo to mogą być podwaliny nowego zespołu. Ale nie mogę pojąć, dlaczego oni (Kurzawa i Fabiański) nie mogli grać wcześniej. Dlaczego też nie zagrał Linetty? Czym podpadł trenerowi Nawałce? Czy prawdą jest Arłamów Gate, czyli alkohol na zgrupowaniu przed najważniejszą imprezą czterolecia? Co będzie dalej? Czy trener Nawałka zostanie? To trudne pytanie, bo jeżeli będzie kontynuował przygodę ze starą gwardią, a oni pokażą ciała do słońca, jak na Copa del Mundo, to czarno to widzę. Jeżeli będzie odmładzał i szukał nowych schematów (niekoniecznie z trójką obrońców!), to droga jest otwarta. Jestem, jak wszyscy, wdzięczny Nawałce za jego zasługi przez parę ostatnich lat. I kontynuacja w momencie, gdy są słabe możliwości, jest możliwa. Pytanie, czy będzie chciał.A jeśli nie? Kto następny? Media hype'ują Michałą Probierza, trenera Cracovii. Probierz sam mówił, że nie chce trenować reprezentacji, bo zaufano mu w Krakowie. Magiera, Michniewicz, Ojrzyński? Dla mnie to trójka faworytów. Jest też typowana zagranica. Nie wiem, czy to się na wiele zda, ostatni eksperyment pokazał skuteczność w 50%. Żyję nadzieją, że nasza kadra się odbuduje na Ligę Narodów i będziemy grać jak dawniej. A Polacy będą z tej reprezentacji ponownie dumni.  Do meczu z Włochami od dziś 10 tygodni. Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie o naszym występie na tym turnieju, który się rozkręca! Przepraszam, że zbyt długo, ale tu było zbyt wiele sytuacji do opowiedzenia.

PS: Najważniejsze, że Niemiec nie wygrał! SENSACYJNIE!

Komentarze

Przeczytaj jeszcze o:

#10 Jak Lech i Górnik uciekły spod ostrza eurowpierdzielu

Było blisko. Obie drużyny uratowały swoje sytuacje w końcówce. Ale to nie zmienia faktu, że zagrały beznadziejnie. Lech przegrał z Gandżasarem 2:1, a Górnik tylko zremisował 1:1 z ostatnią drużyną ligi mołdawskiej, Zarią Balti. Lech do stolicy Armenii jechał z wynikiem 2:0 zrobionym przy pustych trybunach, po słabym meczu. Pierwsze minuty gry nie zwiastowały tego, że Lech zagra wybitny mecz. Do okazji częsciej dochodziła ekipa Gandżasaru, która była bliżej bramki Putnockiego. Do przerwy drużyna z Poznania remisowała, ale ze wskazaniem na lepszą grę trzeciej drużyny ligi armeńskiej w sezonie 17/18, a także zdobywców Pucharu Armenii. Prawdziwy eurowpierdziel rozpoczął się w drugiej części gry. W 50 minucie Lubambo potwierdził dominację zespołu z Armenii i pokonał Putnockiego, dając prowadzenie tej drużynie. Do wyrównania brakowało im jednej bramki, a wtedy możliwa byłaby nawet dogrywka. I strzelili ponad kwadrans później, bo w 67 sześćdziesiątce meczu Harutjunian huknął z dystansu, Put...

#47 Twierdza Narodowy słaba, ale utrzymana, czyli Polska - Łotwa 2:0

Pierwszy domowy mecz eliminacji do EURO 2020 z Łotwą.  Zakończył się wynikiem 2:0, Robert Lewandowski i Kamil Glik trafili z główki do siatki, ale jest po tym meczu ogromny niesmak. Niemniej, wynik idzie w świat. Pierwsi dwie akcje przeprowadzili Łotysze, mocny strzał najpierw wybronił Szczęsny, potem też uderzenie głową on złapał. W osiemnastej minucie Robet Lewandowski huknął obok bramki w kosmos z "szesnastki". Miał dwóch partnerów, mógł im podać. Nasze wrzutki kończyły się niecelnie, nie mogliśmy zrobić jakiegoś fajnego, celnego strzału. W 24. Robert został wybroniony w polu karnym, a Krzysztof Piątek się przewrócił z piłką. Sędzia uznał to za próbę wymuszenia karnego i dał mu żółtko. Nasze dośrodkowania z gry były niecelne, niedobre, a jak nawet trafiały, to się odbijały od obrońców łotewskich. W 35. minucie Robert Lewandowski trafił w słupek. Ale ładnie się akcja rozproszyła. Trzy później Szczęsny wybronił błąd Kędziory, który uruchomił Gutkovskisa ze skrzydła. Po zie...

#56 Pół-europejskie finały - Baku i Madryt. Chelsea bierze Ligę Europy, Liverpool Ligę Mistrzów

Zapewne większość tych moich rozważań zleci na jazdę po Baku jako organizatorze finału Ligi Europy. I w sumie to dobrze, bo to narzekanie się im po prostu należy.  Na początku krótko o finale. Finał Ligi Europy, czyli derby Londynu padły łupem Chelsea, która pokonała Arsenal 4:1. Dwie bramki strzelił Eden Hazard, który zapewne odejdzie do Realu Madryt, wynik ustalali także Pedro oraz otwierający go Olivier Giroud w 49'. Jedyną bramkę dla "The Gunners" strzelił Alex Iwobi. Myślę, że ten wynik poszedł w świat, przeszedł do historii. Wynik poszedł, historia tej gry nie będzie wspominana. No, chyba że jesteście fanami Arsenalu, którzy nadal żałują, że w gablocie nie ma europejskiego pucharu. Ale myślę, że aspekty sportowe zeszły w tej grze na plan dalszy. Finał Ligi Europy odbył się w Baku, w stolicy Azerbejdżanu. Azerbejdżan położony jest na Zakaukaziu. To znaczy, że to nie jest Europa. Geograficznie. Bo jeżeli patrzymy w granicach federacji UEFA, to Azerbejdżan jest poło...