Przejdź do głównej zawartości

#30 Pożegnanie z Elitą, czyli Portugalia - Polska 1:1 (U21 1:3!)

Dariusz Szpakowski kiedy komentował mecz Słowenia vs Polska (3:0) w eliminacjach Mistrzostw Świata dziewięć lat temu wypowiedział przy bramce na 2:0 znamienne "Pożegnanie z Afryką" oraz potem, w końcówce pamiętny monolog. Tym razem, bez monologów, bez żadnych dodatków mieliśmy "Pożegnanie z Elitą". W "meczu o honor" honorowy remis 1:1.

Ale zanim o tej męce to o czymś niezwykle przyjemnym. Nasza reprezentacja U21 grała też w Portugalii mecz barażowy z tamtejszą młodzieżówką o Mistrzostwa Europy, które będą we Włoszech i w San Marino. Pierwszy mecz przegraliśmy u nas 0:1, w końcówce się obudziliśmy, ale zabrakło skuteczności. Dużo polskich kibiców porzucioło nadzieję, bo przecież Portugalczycy grają u siebie i czują się dużo pewniej, niż wtedy u nas. Wtedy było inaczej. Mecz od mocnego uderzenia zacżęli Polacy, po wrzutce z rogu bramkę w piątej minucie z główki strzelił Krystian Bielik. W co trudno można było uwierzyć, Polacy poszli za ciosem i nadal atakowali. Trzy minuty później podwyższył wynik kapitan Dawid Kownacki i było 1:2 w dwumeczu, co raczej przy ewentualnym golu Portugalii dawało nam awans przez bramki na wyjeździe. Dobiliśmy rywala w 24 minucie, gola dość fartownie zdobył Sebastian Szymański i było już 0:3. Praktycznie było pewne, ze Polacy pojadą na Mistrzostwa Europy do lat 21, ale, jak to mówi trener Michniewicz "0:2 to niebezpieczny wynik", a tym bardziej pewnie 0:3! Tak było do przerwy, po niej Polacy już byli troszkę słabsi, broniliśmy wyniku jak Częstochowy, Portugalczycy zdążyli odpowiedzieć jedynym golem, był to znowu ten Jota, w 52. minucie stan gry to było 1:3, 2:3 w dwumeczu. Wytrzymaliśmy do końca,świetną dyspozycją wykazała się nasza defensywa pod dowództwem Krystiana Bielika oraz grający w bramce Kamil Grabara. Chłopak ma talent! Takim sposobem sprawiliśmy wielką sensację, awansując na Mistrzostwa Europy. Stało się to, co wiele osób wykluczało. Ale właśnie piłka uczy pokory i nie wolno nikogo skreślać już po jednym meczu, jeżeli to jest dwumecz. W piłce wszystko jest możliwe, także nasz awans na Mistrzostwa Europy, który jest faktem. Jeżeli utrzymamy taką dyspozycję z tego drugiego meczu, to nawet awans na Igrzyska Olimpijskie w Tokio może być w zasięgu!

A teraz seniorzy.

Pierwsza połowa to troszeczkę pokaz nieskuteczności i niedokładności. W 10 minucie mogliśmy wykorzystać ich błąd w podaniach do bramkarza, a oni parę akcji we wcześniejszych minutach. Nasza obrona i ich czuwała. Nasze podania się trochę nie kleiły, mimo że próbowaliśmy czasem grać na jeden kontakt i trochę nam to wychodzilo, a trochę nie. W 28 minucie mogliśmy ich zaskoczyć z szybkiego wznowienia, ale podanie Grosika zostało wybite. Nasi stoperzy zaliczyli żółte kartki w ciągu pierwszych trzydziestu minut gry. To nie zwiastowało na pewno niczego dobrego. Niemniej, pierwsza połowa była bardzo melancholijna, powolna. Ale w 33 minucie straciliśmy bramkę po wrzutce Renato Sanchesa z rogu, głowę dostawił Andre Silva. Akurat jeśli o wykonywanie stałych fragmentów, Portugalczycy mają to opracowane do perfekcji, to też pokazało, że my nie pokryliśmy go, co umożliwiło mu strzelenie gola. Nasza obrona spaprała robotę. Nasze kontry, chęci do wyrównania byly szybko czyszczone.W 37 minucie wrzutka Grosickiego na pole karne, potem główka, poprzeczka, próba dobitki i faul na bramkarzu. Dwie minuty później ładne podanie do Frankowskiego i uderzenie, Beto jednak wyjął te sam na sam. Róg pod koniec połowy był rozgrywany przez duo Zieliński-Grosicki, nie wiem po co, ale i tak z tego rogu nic nie było, bo Frankowski po odbiciu piłki w polu karnym uderzył w kosmos.

W drugiej części trochę zdrowia poświęcaliśmy, aby utrzymywać się przy piłce, grac do przodu. Po 50 minucie przez parę minut było oblężenie Częstochowy w wykonaniu Portugalczyków, rozpaczliwie się ratowaliśmy, aby nie stracić bramki. My też troszkę pozagrażaliśmy im, ale to nie było wystarczające.  W 63 minucie Milik padł w polu karnym, faul, rzut karny, czerwona dla Danilo i pierwszy od wielu miesięcy rzut karny, którego nie wykonał Lewandowski, a wykonał Milik. A skoro Milik, to trafił, ale była powtórka, bo za wcześnie ruszyli z linii, a Milik za drugim razem też wykorzystał i był remis. Mogło się okazać, że ten gol na wagę remisu okaze się zbawienny, bo pierwszy koszyk w losowaniu el. EURO. Ale teraz zaatakowali Portugalczycy, i my, tak szło na zmianę, ale to było z lekka nieudolne. W 77 minucie Portugalczycy spróbowali wrzutki, uratowaliśmy się jednak z tej sytuacji. W 80 minucie Zieliński przeprowadził szarżę, uderzył, Beto to wybronił. .W ostatnich minutach graliśmy powoli, nie dawaliśmy wyrwać piłki przez Portugalczyków. W doliczonym czasie zaprezentowaliśmy dobrze znany "niski pressing" z gry z Japonią! Nie dobiliśmy ich, ale szkoda słów na taką grę. Jeszcze wszedł Szymański (nie jak Błaszczykowski, który nie wszedł z Japonią!), a tak to wydarzyło się tyle, co nic.

Mamy remis, mamy bilans 0-2-2 w Lidze Narodów, dwa punkty, bilans 0-3-3. Z tym bilansem Jerzy Brzęczek kończy rok. Plusem rozstawienie w koszyku 1 losowania el. ME, to się udało reprezentacji Brzęczka. Jaka nadzieja przed losowaniem? Mam nadzieję, że nie trafimy na Niemców, bo chyba to jest jednak fatum, że spotkaliśmy się w eliminacjach i na poprzednim EURO.  Pozytywem jest parę zerwań, parę ataków, które były blisko, aby były zakończone bramką. Zabrakło strzelenia bramki na wagę zwycięstwa, bo w końcu graliśmy w przewadze jednego zawodnika. Trochę jednak ten mecz wiał nudą. Jest wiele rzeczy, które się nie udało, nadal coś się nie klei w tej reprezentacji, nadal obrona nie funkcjonuje jak należy. Są dziury i jest to do załatania, jeżeli kiedykolwiek je załatamy, będzie dobrze. Teraz przerwa do marca. Jerzy Brzęczek ma zimę do przepracowania, do opracowania taktyki, która da nam czwarty z rzędu awans na Mistrzostwa Europy. Bo przyszły rok będzie niesamowicie intensywny, jeżeli chodzi o eliminacje. A jeżeli Jerzy Brzęczek nie utworzy zespołu na miarę kwalifikacji na turniej, to będzie cieńko.Oby ten okres był dobrze przepracowany przez Brzęczka. Jeżeli po tym okresie nadal nie będzie widać pozytywów, to wyjście będzie tylko jedno. Kończymy najgorszy rok od lat naszej reprezentacji. Nie wiem, czy będzie lepiej, chciałbym. Zobaczymy w marcu, czy pójdziemy ku lepszemu, czy Jerzy Brzęczek odniesie swoje pierwsze zwycięstwo i przełamie serię sześciu meczów bez zwycięstwa. 

Komentarze

Przeczytaj jeszcze o:

#10 Jak Lech i Górnik uciekły spod ostrza eurowpierdzielu

Było blisko. Obie drużyny uratowały swoje sytuacje w końcówce. Ale to nie zmienia faktu, że zagrały beznadziejnie. Lech przegrał z Gandżasarem 2:1, a Górnik tylko zremisował 1:1 z ostatnią drużyną ligi mołdawskiej, Zarią Balti. Lech do stolicy Armenii jechał z wynikiem 2:0 zrobionym przy pustych trybunach, po słabym meczu. Pierwsze minuty gry nie zwiastowały tego, że Lech zagra wybitny mecz. Do okazji częsciej dochodziła ekipa Gandżasaru, która była bliżej bramki Putnockiego. Do przerwy drużyna z Poznania remisowała, ale ze wskazaniem na lepszą grę trzeciej drużyny ligi armeńskiej w sezonie 17/18, a także zdobywców Pucharu Armenii. Prawdziwy eurowpierdziel rozpoczął się w drugiej części gry. W 50 minucie Lubambo potwierdził dominację zespołu z Armenii i pokonał Putnockiego, dając prowadzenie tej drużynie. Do wyrównania brakowało im jednej bramki, a wtedy możliwa byłaby nawet dogrywka. I strzelili ponad kwadrans później, bo w 67 sześćdziesiątce meczu Harutjunian huknął z dystansu, Put...

#47 Twierdza Narodowy słaba, ale utrzymana, czyli Polska - Łotwa 2:0

Pierwszy domowy mecz eliminacji do EURO 2020 z Łotwą.  Zakończył się wynikiem 2:0, Robert Lewandowski i Kamil Glik trafili z główki do siatki, ale jest po tym meczu ogromny niesmak. Niemniej, wynik idzie w świat. Pierwsi dwie akcje przeprowadzili Łotysze, mocny strzał najpierw wybronił Szczęsny, potem też uderzenie głową on złapał. W osiemnastej minucie Robet Lewandowski huknął obok bramki w kosmos z "szesnastki". Miał dwóch partnerów, mógł im podać. Nasze wrzutki kończyły się niecelnie, nie mogliśmy zrobić jakiegoś fajnego, celnego strzału. W 24. Robert został wybroniony w polu karnym, a Krzysztof Piątek się przewrócił z piłką. Sędzia uznał to za próbę wymuszenia karnego i dał mu żółtko. Nasze dośrodkowania z gry były niecelne, niedobre, a jak nawet trafiały, to się odbijały od obrońców łotewskich. W 35. minucie Robert Lewandowski trafił w słupek. Ale ładnie się akcja rozproszyła. Trzy później Szczęsny wybronił błąd Kędziory, który uruchomił Gutkovskisa ze skrzydła. Po zie...

#56 Pół-europejskie finały - Baku i Madryt. Chelsea bierze Ligę Europy, Liverpool Ligę Mistrzów

Zapewne większość tych moich rozważań zleci na jazdę po Baku jako organizatorze finału Ligi Europy. I w sumie to dobrze, bo to narzekanie się im po prostu należy.  Na początku krótko o finale. Finał Ligi Europy, czyli derby Londynu padły łupem Chelsea, która pokonała Arsenal 4:1. Dwie bramki strzelił Eden Hazard, który zapewne odejdzie do Realu Madryt, wynik ustalali także Pedro oraz otwierający go Olivier Giroud w 49'. Jedyną bramkę dla "The Gunners" strzelił Alex Iwobi. Myślę, że ten wynik poszedł w świat, przeszedł do historii. Wynik poszedł, historia tej gry nie będzie wspominana. No, chyba że jesteście fanami Arsenalu, którzy nadal żałują, że w gablocie nie ma europejskiego pucharu. Ale myślę, że aspekty sportowe zeszły w tej grze na plan dalszy. Finał Ligi Europy odbył się w Baku, w stolicy Azerbejdżanu. Azerbejdżan położony jest na Zakaukaziu. To znaczy, że to nie jest Europa. Geograficznie. Bo jeżeli patrzymy w granicach federacji UEFA, to Azerbejdżan jest poło...