Przejdź do głównej zawartości

#163 Wielki Krokiet kontraatakuje, Zakopane, Słowenia i Lindvik triumfują

Sylwester Marzeń Polska, Wielka Krokiew, skoki. Trzy rzeczy, które się kojarzą z Zakopanem. Tam odbył się kolejny weekend karuzeli Pucharu Świata. I były emocje.

PIĄTKOWE KWALI TO NAWET NIE SĄ ONE NIEDZIELNE KWALI

W piątek miały być kwalifikacje, ale schody zaczęły się już na etapie treningu numer 1. Ten był przerywany przez silny wiatr, a ostatecznie po 47 skokach odwołano wszystkie piątkowe aktywności na skoczni. W sobotę zaplanowano najpierw dwa treningi na godzinę 13:00, po nich wybór zawodników do drużyn, a o 16:00 drużynówkę. Kwalifikacje miały odbyć się o 14:30 w niedzielę i faktycznie się odbyły. W niedzielnych kwalifikacjach najlepszy był Marius Lindvik, 137,5m, a za nim byli Hoerl i Ryoyu. Czwarty był Peter Prevc, który już w sobotę skakał super. Awansowało do konkursu dziewięciu Polaków, w tym Piotr Żyła i Maciej Kot, którzy byli z nich najlepsi, bo byli ex aequo na P18. Nie awansowali Habdas i Juroszek, ale za to awansował Ipcioglu. Turek w tym sezonie przechodzi najśmielsze oczekiwania, ale w pierwszej serii mimo wszystko przepadł.

Polegli:


SOBOTNIA DRUŻYNÓWKA

Skład drużyn został ustalony po dwóch treningach przeprowadzonych w sobotę. Polska skakała w składzie Żyła, Wolny, Hula i Wąsek jako ostatni.

POLSKA SZÓSTA. I to było maksimum naszych możliwości. Brawo dla Pawła Wąska za debiut w ostatniej grupie, jego skoki były na jej miarę bo 123,5/130,5m. Dobre próby, zdał ten egzamin śpiewająco. Paweł był najlepszym wyborem do ostatniej grupy i całe szczęście, że uwolnił się z kwarantanny. Piotr Żyła skakał tak sobie, bo 124 i 122m. Nie były to skoki na miarę jego możliwości, jednak miejsce w drużynie utrzymał i skakał dalej. Z dobrej strony pokazał się Stefan Hula - 125/119m, drugi skok słabszy, ale też warunki nie pozwoliły odlecieć. Kuba Wolny był największą sinusoidą, 113m w pierwszej serii, kiedy trzecia grupa skakała słabiutko, a w drugiej 132,5m. Ten, jak i skok Wąska dały nam szóste miejsce, na które zasłużyliśmy, bo to był nasz max. Hula na igrzyska? Why not?

Kto wygrał? P O T Ę Ż N A SŁOWENIA. Zmiażdżyli rywali. Zdewastowali ich i przejechali jeszcze po tym walcem. Nie wiedeńskim.  67 PUNKTÓW przewagi nad drugimi Niemcami. Nokaut. Ale zasłużony, bo to były niesamowite skoki. Kos skakał przyzwoicie, 126/123,5m. Zajc za to 125,5/134m, a Lanisek stawiał kropkę nad i, skacząc w ostatniej grupie 129,5 i 140,5m. Skoki, które jednak najbardziej imponowały to były skoki Petera Prevca w grupie drugiej. 133,5/140,5m. Równy, dobry konkurs, Prevc pewny niczym w sezonie dominacji 15/16. A za drugi skok od sędziego z Francji otrzymał dwudziestkę, która była w pełni zasłużona. Tak mocnego i stylowego Prevca dawno nie widziałem, stąd jestem dumny z jego występu w sobotę. 

Niemcy byli drudzy, mimo że nawet byli na szóstym miejscu po pierwszej grupie. To sprawka Freunda, który skakał 121,5/126,5m, ale jego lądowania były bardzo mocno niebezpieczne i niepewne. Z lądowaniem z drugiego skoku śmiało mógłby konkurować w skokach akrobatycznych w narciarstwie dowolnym. I tam też miałby uciętą notę za jakieś 720 backflip z lądowaniem, więc 90 pkt by nie było. Leyhe nierówny, 129,5/117m. Trzecia grupa i najmocniejszy Eisenbichler - 126/141,5m. A Geiger? Wraca do formy, najpierw dobre treningi, a w drużynie 135,5/137m. Powoli wraca do dobrych skoków niemiecki Skrzypek i to cieszy. Trzecia Japonia, Mieli ten sam problem co Polska, czyli skoczka z sinusoidą. Tym był Naoki Nakamura, 115,5/129,5m. Ale to nadal kwestia warunków. Junshiro drugi skok miał lepszy, 122,5/132,5m. Lepsza druga próba dała im walkę o P2. Yukiya Sato skakał równo, po 130,5m, po pierwszym skoku się spoliczkował, ale drugi był już dobry. Ryoyu skakał dobrze, ale nie najlepiej, 132,5/135,5m. Drugi skok był jednak słabszy od Geigera i stąd Japonia spadła na trzecie miejsce. I tak podium, i tak podium. Ryoyu miał dobry dzień


Austria przed Norwegią.  Huber nie skakał na miarę swoich możliwości, bo 118/123,5m. Aigner się nie popisał w pierwszej rundzie, ale w drugiej było 140,5m. Tschofenigowi i Hoerlowi wyszły skoki, bo Daniel leciał 135/126m, a Jan 127,5/137m. To, wobec 139,5m Lindvika i potrzebnych 136m by przeskoczyć go wystarczyło. Była też przewaga z poprzednich skoków.  U Norwegów była masa zagadek i byliby czwarci, gdyby Pedersen nie skoczył 106,5m. Gdyby to był skok dalszy, mieliby pewne czwarte. Poza tym słabszy skok Graneruda w pierwszej rundzie, poza tym skoki poza 130 metr, minus Tande w pierwszej rundzie - 126,5m. Najdalej Lindvik, 139,5m, tak jak pisałem wżzej. Norwegia przegrała przez jeden bardzo słaby skok i jeden słaby skok. Mogło być fajnie, a było tak sobie.

Rosja walczyła z Polską! Bo że Czesi na ósmym, a Kazachstan na dziewiątym to wiadomo. Kazachstan przez moment rywalizował z Czechami, ale skok Tkaczenki zaprzepaścił wszystkie wysiłki. Sadrejew rywalizował z Żyłą, 123,5/135,5m, piękne skoki młodego Rosjanina. Sprawę jednak psuli: w pierwszej rundzie Nazarow, a w drugiej Mańkow (obaj 115m, w pierwszej rundzie Nazarow 125,5m, a Nazarow w drugiej 131m). Klimow skakał okej, ale bez szału - 118,5/127,5m. To przy Wąsku było za mało. A Wąsek był od niego znacznie lepszy. I tym Rosjanie przegrali szóste miejsce, a była na to wielka szansa.

NIEDZIELNY ZAVOD

Polska w stylu tego sezonu. Wąsek był najlepszy po pierwszej serii, ale w drugiej spadł na P22 z P19. 125,5/124m, drugi skok gorszy w porównaniu do innych, tak więc wiadomym było, że spadnie. Żyła najlepszym Polakiem? No co za niespodzianka.  17. miejsce, 123,5/131,5m. Drugi skok znacznie lepszy, co pozwoliło mu n awans. Nadziei na lepszy wynik żadnych nie było, więc P17 trzeba przyjąć z zadowoleniem. Był też trzeci punktujący,  bo 27. był Stefan Hula. 126/124m. Stefan z dobrą formą podczas tego weekendu. I ten weekend dał mu bilet do Pekinu. Oprócz niego polecą Stoch, który leczy kontuzję torebki stawowej, Kubacki, który wychodzi z covida, a także Żyła i Paweł Wąsek. Starzy i Młody. Tak można określić tę piątkę. Oni też nie będą skakać w Titisee-Neustadt, bo tam pojadą rezerwy. Trzeba trzymać kciuki za Pekin, ale nie wiem, czy po tych wynikach trzeba czegokolwiek oczekiwać.

Kto wygrał? Lindvik ponownie. Druga wygrana Norwega w Zakopanem, piąta w karierze, 135/139,5m. Drugi skok da mu awans z trzeciego na pierwsze, to był zresztą taki skok, po którym sobie pomyślałem, że Lindvik nim wygrał konkurs. I tak się stało. Świetnie działa jego organizm, jeżeli nic się nie zepsuje przed Pekinem, to będzie tam o coś walczył. Geiger drugi! Odrabia 30 pkt do Ryoyu i ma tylko 44 pkt straty, bo Ryoyu spadł z pierwszego na czwarte na koniec. Niemiec skakał 134,5/135,5m, a Ryoyu 136/132m. Ten drugi skok mógł być lepszy, ale nie dał mu podium. Tam i tak były niewielkie różnice. A Geiger odrabia punkty, i jeśli wyprzedzi Ryoyu w Titisee, to może wrócić na pozycję lidera PŚ. W ogóle, Japonia poniżej oczekiwań, bo tylko Ryoyu i Yukiya Sato w punktach. Lanisek trzeci! Sympatyczny Żaba odnalazł pewność, ale to pewnie też dlatego, że to Zakopane. 134,5/135,5m. Dobrze skakał. W sobotę w drużynie także. TOP5 wisiało w powietrzu.


Tschofenig piąty. Austria z dobrym konkursem. Tschofenig był nawet drugi po pierwszej rundzie. 135m dało mu to miejsce, ale 133,5m zrzuciło go poza podium. Tego szkoda, bo młody Austriak miał wielką szansę na pierwsze podium pucharowe. Ale one pewnie jeszcze przyjdzie. Huber szósty. Lepiej niż w sobotę, 138,5/135,5m. Spełnił oczekiwania i raczej szóste miejsce było jego maksimum możliwości.  Hoerl ósmy, awans z dziesiątego, 131/133m, drugi skok w perspektywie skoków innych był przyzwoity, więc dał mu dwie pozycje awansu, a jedenasty był Aigner, 133/130,5m. Aigner tym samym sprawił spory ból głowy Widhoelzlowi, który teraz ma niezłą zagwozdkę, kogo konkretnie weźmie do Pekinu.  Byli jeszcze Aschenwald i Fettner, ale oni chyba nie liczą się w wyścigu, bo ich wyniki były w Zakopanem takie sobie.

Cene lepszy od Petera w niedzielę! Słowenia dobra. No błagam, Pero. W sobotę dałeś dowód, że możesz walczyć o podium. W kwalifikacjach także. A przyszedł konkurs i kończysz go trzynasty. Why? Niestabilność? Jeśli tak, szkoda. Wiele osób już wieszczyło, że Peter Prevc wraca i zniszczy wszystkich, a tymczasem jego brat był przed nim, na dwunastym miejscu. Skakali 131/129m Cene, a Pero 131/124,5m. Szkoda tego drugiego skoku w szczególności, bo sobota dała niezłą nadzieję, a tutaj nie przekuł tego w wynik indywidualny.  Zajc dziewiąty - 129,5/132m, mimo wszystko z szansą na TOP5,  Kos szesnasty - 123,5/131m. Awans z P30 na P16. 14 pozycji zysku. A gdyby pierwszy skok był lepszy, to i byłaby dziesiątka. I jeszcze Jelar dziewiętnasty. Także ten weekend dla Słowenii in plus, ale w indywidualnej rywalizacji można było liczyć na coś więcej.

Niemiecki dramat. Schmid przepadł, Paschke przepadł, Leyhe przepadł. W finale skakali Geiger, Eisenbichler i Freund. Historia skończyła się na podium Geigera, ale też na dziesiątym miejscu Eisenbichlera. On i tak nie skakał na miarę swoich możliwości, 129/130m. Drugi skok dał mu awans do dziesiątki z szesnastego miejsca, ale gdyby nie słabsze skoki przez załamanie wietrzne to Eisenbichler nie mógłby marzyć nawet o ostatnim miejscu w dziesiątce. Freund dwudziesty pierwszy, 129,5/121m. Stylowo pierwszy skok lepszy, drugi w tak dramatycznym stylu, jaki prezentował w ten weekend. Nie ma powtarzalności u zdobywcy PŚ 14/15.  Bez tego nie ma co myśleć o dobrych wynikach.

Norweska katastrofa. No Lindvik wygrał i fajnie. Ale dalej było strasznie. Tande P18, 125/128m, Granerud P25, nie dogadał się z tą skocznią, 127/122,5m, brak skoków jak na jego możliwości i w efekcie spadek z podium Pucharu Świata na rzecz Lindvika. Wszystko zostaje w rodzinie. Błędy w kombinezonie także, bo za ten Forfang dostał DSQ w drugiej rundzie od Jukkary. Być może to ostrzeżenie dla Norwegów, by nie eksperymentowali z kombinezonami, bo Fin to wychwyci.

Żeby nie było tylko negatywnych fluidów - MACKENZIE W PUNKTACH! Dwudzieste szóste miejsce Kanadyjczyka, 124,5/124m. Aby zdobyć więcej punktów, trzeba było skakać dalej, ale i tak myślę, że mimo wszystko Boyd-Clowes może być zadowolony z tego weekendu, bo to były dobre skoki w jego wykonaniu, ale w kwalifikacjach potrafił skoczyć nawet dalej. Więc nie jest źle u gwiazdy Twittera.

ZAKOPANE DO WORA, ZA TYDZIEŃ KADRA OLIMPIJSKA ZOSTAJE, BO POLSKIE REZERWY JADĄ DO TITISEE-NEUSTADT, GDZIE GEIGER BĘDZIE PRÓBOWAŁ DOGONIĆ RYOYU, A RYOYU BĘDZIE SIĘ BRONIŁ, MOŻE I LINDVIK TEŻ WŁĄCZY SIĘ W TĄ PASJONUJĄCĄ RYWALIZACJĘ

Komentarze

Przeczytaj jeszcze o:

GT World Challenge - o co w tym chodzi?

Człowiek, który wygląda jak Jezus jest szefem zamieszania nazwanego jego imieniem. Stephane Ratel od lat organizuje wyścigi aut Grand Tourism (GT), a od kilku są one znane jako GT World Challenge. Dzisiaj krótkie wyjaśnienie ile serii organizuje, jaki jest format sezonów, wyścigów i punktacji w tych seriach.   Ile serii organizuje Stephane Ratel Organisation? Najprostszą odpowiedzią byłoby: w pizdu i jeszcze więcej. No ale dla dokładności warto opowiedzieć co on organizuje. SRO w skrócie organizuje serie aut GT2, GT3 i GT4, a także aut TCR w USA, ale tutaj skupiamy się na seriach aut GT3. Tak więc jest ich cztery - GT World Challenge Europe, America, Asia i Australia . Europejski odłam jest najbardziej rozbudowany i dzieli się na dwa puchary - Sprint Cup i Endurance Cup . Jest również British GT , czyli mistrzostwa Wielkiej Brytanii aut GT3 i GT4, ale nie jest to seria kontynentalna, mimo że jeden wyścig odbywa się w Europie kontynentalnej, tj. na Spa. Organizowany jest również...

Seria, Której Nikt Nie Ogląda #8 Monza FINAŁ

 To już koniec, nie ma już nic. Zakończył się sezon 2024 Euroformuły Open. Ostatni sezon z F320, które zastąpią F324. Na Monzy spadł deszcz, więc przez cały weekend towarzyszył chaos z nim związany. I o tym będzie w ostatnim odcinku tego cyklu w tym roku. Może doczeka się on kontynuacji, ale z jakiejś innej serii. W ten weekend w stawce pojawiło się zamieszanie . Na ostatnią rundę do stawki wrócił Bergmeister, pewnie po to, b y zagrozić trzeciemu Barrichello. Z nowych twarzy pojawił się Lankijczyk Yevan David (który pojechał w Igrzyskach Motorsportowych w Walencji, a polscy juniorzy nie), a także potężny (i to dosłownie) Czech, Roman Roubicek, który wreszcie wystartował w wyścigu . Z nimi jest jednak jeden podstawowy problem. Z uwagi na to, że to jest ich jedyna runda, w której brali udział (Czech miał jeszcze Red Bull Ring, ale tam się wycofał z całego weekendu), nie byli uprawnieni do zdobywania punktów. Dwa wyścigi odbyły się w sobotę, a trzeci w niedzielny poranek, bo popołu...

#173 GP USA 2005 - wyścig, z którego nie zrobię retro oglądania, a wpis

 Po kolejnym retro oglądaniu F1 z 9 maja (GP USA 2007) zapytano mnie na Twitterze, czy będzie w ramach cyklu GP USA 2005. Odpowiedziałem, że chyba nigdy, bo nie wydaje mi się, żeby farsa była elementem cyklu. Pomyślałem sobie jednak, że będzie ciekawszym, jeśli zrobię to w jakiejś formule wpisu na blogu, który będzie traktował o, jak się wydaje, największej kpinie w historii mistrzostw świata Formuły 1 (zaraz po GP Belgii 2021). Więc tak. Obejrzałem ten wyścig. Wystarczy, że ja przejechałem 73 okrążenia, wy już nie musicie. I myślę, że przeznaczenie łamów bloga, na którym mogę pisać bez granic jest świetnym pomysłem na opisanie tego czegoś. No to zapraszam, GP Stanów Zjednoczonych 2005. Dziękuję na początku za wytrwałość, jeżeli przeczytacie całość. Obrazki będą, co do "błyskotliwych analiz" jeszcze się okaże. Jeśli chcecie więcej takich retro in-depth, to piszcie. Żebyśmy mieli jasność. Sezon 2005 był jednym z dziwniejszych w kontekście przepisów.    W Formule 1 był zaka...